Aktualności
 
Oni mogli trafić do ekstraklasy...
 
7. września 2015, 14:22
źródło: własne
 
To było jedno z najciekawszych okienek transferowych w ostatnich latach. Aktywni na rynku byli w zasadzie wszyscy. Chociaż transferów gotówkowych nie było zbyt wiele, to wielu ciekawych piłkarzy trafiło do naszej ekstraklasy. A mogło być jeszcze lepiej...
Kliknij na zdjęcie, aby je skomentowaćDo polskich drużyn przymierzanych było wielu zawodników, którzy mieli predyspozycje, żeby stać się czołowymi zawodnikami naszej ligi. Jednym z nich był były król strzelców naszej ekstraklasy Artjoms Rudnevs. Powrotem Łotysza do polskiej ekstraklasy zainteresowany był poznański Lech. Jednak najbardziej zdeterminowana, że pozyskać go z HSV Hamburg była Cracovia. Trener "Pasów" Jacek Zieliński zna doskonale możliwości Rudnevsa, bo obaj współpracowali ze sobą kilka lat temu w zespole "Kolejorza". Cracovii bardzo zależało, żeby latem pozyskać napastnika z prawdziwego zdarzenia. Łotewski snajper wydawał się idealnym rozwiązaniem. Ale wszystko rozbiło się o finanse. Rudnevs zarabia w Hamburgu 1,5 miliona euro rocznie. "pasy" nie były w stanie zapłacić mu nawet 1/3 tej kwoty...

Napastników poszukiwała też Legia, którą opuścił Orlando Sa. Do Warszawy trafili Nemanja Nikolić i Aleksandar Prijović, ale niewiele brakowało, że siła ofensywna wicemistrza Polski dysponowałaby jeszcze jednym działem dużego, jak na warunki naszej ekstraklasy, kalibru. Wspólnik Cezarego Kucharskiego, Maik Barthel przywiózł do Warszawy napastnika reprezentacji Australii Tomi Juricia. Piłkarz, który ostatnio występował w australijskim Western Sydney, postawił jednak działaczom Legii tak wygórowane żądania finansowe, że warszawski klub nie był w stanie ich zaakceptować.

Zatrudnienie Juricia uruchomiłoby olbrzymi komin płacowy, a na to przy Łazienkowskiej nie chciano sobie pozwolić. Jurić więc opuścił Warszawę przekonany, że szybko znajdzie inny klub, który zapłaci mu spodziewane wynagrodzenie. Ale potencjalni kontrahenci, słysząc o wymaganiach finansowych, nie podejmowali rozmów. Ostatecznie Australijczyk podpisał kontrakt z holenderską Rodą Kerkrade. Za mniejsze pieniądze, niż te, które oferowała mu Legia...

Blisko powrotu do ekstraklasy był także Radosław Majewski. Niechciany w Nottingham Forest piłkarz poważnie rozważał powrót do Polski. Tym bardziej, że byli chętni na jego usługi. 28-letni pomocnik miał propozycję z Wisły Kraków, która szukała następcy Semira Stilicia. Kondycja finansowa "Białej Gwiazdy" nie pozwoliła jednak przedstawić byłemu graczowi Polonii Warszawa odpowiedniej oferty pod względem finansowym. Ale w sumie pod wawelem nikt nie żałuje, że nie udało się z Majewskim, bo później udało się zakontraktować Krzysztofa Mączyńskiego. A "Maja" dość niespodziewanie wylądował w bardzo przeciętnym greckim SC Veria.

Także inny były kadrowicz miał okazję powrócić do ekstraklasy. Tym razem chodziło o Tomasza Kuszczaka. Były bramkarz Manchesteru United, któremu latem wygasła umowa z Wolverhampton, był do wzięcia za darmo. Możliwości jego pozyskania sondował Lech Poznań, który od dłuższego czasu zainteresowany jest sprowadzeniem bramkarza, który reprezentowałby zdecydowanie wyższy poziom niż Jasmin Burić i Maciej Gostomski. Kuszczak jednak przyzwyczajony do apanaży na Wyspach Brytyjskich, mógłby rozważyć powrót do Polski tylko wówczas, kiedy nie miałby innych opcji. A te szybko się wykrystalizowały i zamiast w Poznaniu, "Kusza" wylądował w Birmingham City.

Zakusy na piłkarza z ciekawym CV miała także Jagiellonia Białystok. Do ostatnich godzin okienka transferowego, w Białymstoku negocjowano wypożyczenie z Zorii Ługańsk reprezentanta Ukrainy Dmytro Chomczenowskiego. 25-letni pomocnik dał się we znaki Legii Warszawa, strzelając jej gola z rzutu wolnego w Warszawie, w meczu eliminacji Ligi Europy. Ostatecznie awans wywalczyła jednak warszawska ekipa, ale Chomczenowskyj pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie. Ostatecznie jednak Ukrainiec nie zdecydował się na przeprowadzkę do polskiej ligi. Zamiast niej wybrał... hiszpańską Segunda Division, gdzie zasilił szeregi Ponfferadiny.
 
 
 
powrót » do góry » drukuj wyślij link komentarze (0) dodaj komentarz