Aktualności
 
Chicarito raczej Viajero
 
11. stycznia 2020, 20:36
autor: Rafał Kępa
 

Javier Hernandez nosi przydomek Chicarito czyli groszek, ale biorąc pod uwagę jego ostatnie przygody powinien go zmienić. Bardziej pasowałoby raczej Viajero czyli podróżnik.
Kiedy blisko dekadę temu, 22-letni wówczas napastnik, trafił do Manchesteru United, wydawało się, że świat ma u stóp. To była ekipa "Czerwonych Diabłów", która rządziła zarówno w Premier League, jak i w Europie. Rządzić miał także "Groszek" i trzeba przyznać, że jego gra daleka była od rządów na boisku, ale słabą jej też nie można było nazwać. W cztery sezony zagrał ponad 100 meczów w lidze, ale nie zdobył nawet 40 bramek.

Wydawało się, że wypożyczenie do Realu Madryt może go tylko pobudzić, ale wtedy rozpoczęła się jego prawdziwa podróż. Od tamtego momentu nigdzie nie zagrał na dłużej miejsca. W Madrycie mimo, że dobrze się czuł, to zagrał tylko rok, a kolejne kluby zmieniał regularnie co dwa sezony. Najpierw Leverkusen, później West Ham United. W każdym z tych klubów miał statystyki tylko przyzwoite. Czegoś brakowało.

Miała to zmienić przeprowadzka do Hiszpanii. W Sewilli miał stać się ważną opcją w ataku, ale nie potrafi się przełamać. Co prawda Julen Lopetegui nie stawia na niego tak jakby chciał, ale Meksykanin też nie przekonuje go trafieniami. Tę sytuację chcą wykorzystać działacze LA Galaxy, którzy szukają następcy Zlatana Ibrahimovicia.

W tym celu do Andaluzji poleciał Dennis Te Kloese, dyrektor generalny Galaxy, który Chicarito poznał gdy był dyrektorem reprezentacji Meksyku. Ma zaproponować Sevilli 10 milionów za napastnika i liczy na to, że będzie to oferta wystarczająca.

 

 
 
Słowa kluczowe: javierhernandez | lagalaxy | sevillafc
 
powrót » do góry » drukuj wyślij link komentarze (0) dodaj komentarz
 
 
Przeczytaj również zamknij okno